Praca wre :)
Hej,
Natłok obowiązków, ciągły pęd sprawił, że dosyć rzadko bywam na blogu. Dzisiaj mam troszkę luźniejsze popołudnie więc troszkę nadrobię. Ze dwa tygodnie temu zostały wylane wieńce, później poczekaliśmy kilka dni, zdjęliśmy szalunki i mój mężulek kochany domurował do końca oba kominy zabezpieczył je również gruntem (chcemy położyć płytki klinkierowe na nim, ale to dopiero jak będzie pokrycie robione, to w między czasie będzie robiony jeszcze komin) oraz wymurował szczyt od strony tarasu niestety nie udało mu się więcej na razie. Od ubiegłego tygodnia rozpoczęliśmy nasz upragniony urlop. Oczywiście, że nie wzięliśmy go po to by wyjechać i odpocząć gdzieś do Spa tylko żeby pracować nad naszym domkiem. Efekt?
Dzięki pomocy mojego taty, wujka i naszego przyjaciela Staśka została wykonana więźba dachowa na domu – został jeszcze garaż, na którym dzięki naszej super projektantce nie da się zamontować blachodachówki – musieliśmy zamówić blachę płaską (mieliśmy oczywiście do wyboru jeszcze trapezówkę, ale sami pewnie przyznacie, że jest średnio ładna).
Na dom wybraliśmy blachodachówkę brązowy mat – niemiecką German – ma ładne podwójne przetłoczenie. Na garaż wybrana została blacha płaska również z podwójnym przetłoczeniem – powinna ładnie komponować się z domem – poczekamy zobaczymy.
Poniżej jak zawsze troszkę zdjęć.
Zaszalowane wieńce:
Po zalaniu:
Wieńce zalane zostały z gruszki, natomiast ostatni odcinek słuba betonowego został zalany z betoniarki.
A tutaj już po rozszalowaniu wieńców :)
A tutaj wymurowane kominy (na zdjęciach jeszcze nie do końca, ale obecnie są już całe)
Na budowie zrobił się straszny bałagan, ale przed robieniem więźby wszystko zostało posprzątane :)
A tutaj widać już wymurowane całe kominy oraz pierwszy kawałek murłaty
No i wymurowany szczyt :P
Do wciągnięcia na górę belki kalenicowej potrzebny był HDS nie byliśmy niestety w stanie sami wrzucić tej belki na górę, przekroje belek są okropnie duże...
A to już efekt wczorajszej pracy:
Dzisiaj moje kochane chłopaki zostali sami na placu boju, ale też sobie radzą ładnie - zamontowali jętki a teraz mierzą krokwie do obcięcia na odpowiednią długość. Pięknieje nasz domek i przede wszystkim coraz bardziej wygląda jak domek :)
Już wiem, czego Wam tutaj nie pokazałam - mieczy, muszę dopstrykać zdjęcia.
Pozdrawiam Was budowlańcy i mam nadzieję, że Wam też pogoda dopisuje tak jak nam :) oby nie padało.
Komentarze